#634 Przyjaciele muzeum – Heather McGowan

Autorka zabiera czytelnika do świata, o którym rzadko mówi się w literaturze.  Do muzeum i jego ukrytego życia, rozgrywającego się poza salami pełnymi dzieł sztuki. Cała akcja rozgrywa się w ciągu jednej doby, ale to dwadzieścia cztery godziny pełne napięcia, skandali i absurdów. Poznajemy Diane Schwebe, dyrektorkę muzeum, która o świcie dowiaduje się, że czeka ją dzień, jakiego nikt nie chciałby przeżyć. To właśnie przez nią wchodzimy do tego świata, ale szybko okazuje się, że bohaterów jest znacznie więcej – kuratorzy, kucharze, prawnicy, ochroniarze – wszyscy ze swoimi dramatami, słabościami i obsesjami.

I tu zaczyna się właściwy urok tej książki. Przyjaciele muzeum nie są prostą historią, którą można czytać do poduszki. To powieść wymagająca, momentami trudna, a jednocześnie niesamowicie osobliwa. McGowan prowadzi narrację tak, że naprawdę ma się wrażenie błądzenia po muzealnych korytarzach. Łatwo stracić wątek, zgubić się między kolejnymi perspektywami i postaciami. Jednych to zmęczy, innych zachwyci – ja miałam wrażenie, że autorka celowo wciąga nas w ten chaos, byśmy poczuli, jak wygląda życie instytucji kultury „od kuchni”: piękne, ale zarazem duszne, pełne sprzecznych interesów i napięć.

Trudno odmówić McGowan odwagi i literackiego polotu. Jej styl jest gęsty, ironiczny, pełen metafor, ale też mocno krytyczny wobec świata sztuki. Z jednej strony mamy satyrę i wyśmiewanie absurdów muzealnego życia, z drugiej – melancholię i psychologiczną głębię, która sprawia, że postaci nie są tylko figurami w literackiej układance. Diane jako dyrektorka balansuje między oddaniem instytucji a własnym zmęczeniem, inni bohaterowie – między marzeniami a rozczarowaniami.

Ale trzeba uczciwie przyznać: to książka, w której nie zawsze łatwo się odnaleźć. Ponad czterdziestu bohaterów, urwane wątki, brak wyraźnej kulminacji – to wszystko sprawia, że momentami można czuć się przytłoczonym. Z drugiej strony, właśnie ta narracyjna „plątanina” ma swój urok. Czytając, czułam się tak, jakbym naprawdę krążyła po muzeum – zaglądała do kolejnych sal, gubiła drogę, po czym nagle trafiała na eksponat, który mnie zachwycał.

Podsumowując: Przyjaciele muzeum to powieść, którą poleciłabym czytelnikom lubiącym literackie eksperymenty i nietypowe formy. Jest wymagająca, trudna i bardzo osobliwa, ale też niezwykle sugestywna. To nie jest książka dla każdego – ale jeśli dasz się jej prowadzić, nawet jeśli czasem zgubisz się w labiryncie korytarzy, możesz odkryć coś naprawdę wyjątkowego.

literackie

Tytuł: Przyjaciele Muzeum

Tytuł oryginalny: Friedrich of the Museum

Autor: Heather McGowan

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Data wydania: 23-07-2025

Przekład: Tomasz Bieroń

Moja ocena: 6,5/10

 

 

 

podpis2