Główny bohater mierzy się z tragicznymi wydarzeniami z przeszłości i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Kiedy na jego drodze pojawia się kobieta, wydaje się, że los daje mu tytułową ostatnią szansę na szczęście. Problem w tym, że zanim fabuła zacznie zmierzać w konkretnym kierunku, czytelnik musi przebrnąć przez wiele rozmów, przemyśleń i scen, które momentami sprawiają wrażenie mało istotnych dla rozwoju historii.
Największym mankamentem książki jest dla mnie tempo. Przez długi czas kolejne rozdziały wydają się podobne do siebie, a wydarzenia nie wnoszą wiele nowego. Kilkukrotnie zastanawiałam się, dokąd właściwie zmierza ta opowieść i czy za chwilę pojawi się jakiś wyraźniejszy punkt zaczepienia.
Na szczęście w drugiej części książka zaczyna nabierać tempa. Pojawia się więcej emocji, rośnie napięcie, a historia wreszcie daje poczucie, że zmierza do konkretnego celu. Dzięki temu końcówkę czytało mi się znacznie lepiej niż początek i ostatecznie nie żałuję czasu poświęconego na lekturę.
Dlatego też Ostatnia szansa to książka, która wzbudziła we mnie bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony porusza ważne tematy związane ze stratą, żałobą i próbą rozpoczęcia życia na nowo, z drugiej przez sporą część lektury miałam wrażenie, że historia stoi w miejscu.
Nie jest to zła książka, ale wymaga cierpliwości. Jeśli ktoś lubi spokojne powieści obyczajowe skupione na emocjach bohaterów, prawdopodobnie odnajdzie w niej więcej niż ja. Osoby oczekujące dynamicznej fabuły mogą jednak mieć podobne odczucia – początek potrafi zmęczyć, a niektóre fragmenty sprawiają wrażenie niepotrzebnie rozwleczonych. Mimo wszystko finał częściowo wynagradza trud włożony w lekturę i sprawia, że całość pozostawia po sobie całkiem pozytywne wrażenie.


Tytuł: Ostatnia szansa
Autor: Maciej Miłkowski
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 03-06-2026
Moja ocena: 6/10

