Autorka zabiera nas do Hamburga roku 1913 – miasta tętniącego życiem, ale też pełnego kontrastów i niesprawiedliwości. Alice, główna bohaterka, żyje w małżeństwie, które dawno przestało być bezpieczną przystanią. Jej jedyną ostoją jest kilkuletnia córeczka, dla której gotowa jest zrobić wszystko. Problem w tym, że prawo i społeczne konwenanse stoją po stronie męża, a rozwód może oznaczać utratę dziecka.
Ta książka urzekła mnie połączeniem historii obyczajowej z autentycznym dramatem kobiety, która nie ma gdzie się zwrócić po pomoc. Alice nie jest superbohaterką – jest zwyczajną kobietą, która codziennie zbiera się na odwagę, by zrobić choć jeden krok ku wolności. To właśnie ta cicha, konsekwentna walka sprawiła, że kibicowałam jej z całego serca.
Wiatr z północy ma piękne tło historyczne – ulice, kamienice, port, wszystko oddane jest tak plastycznie, że można poczuć zapach wiatru znad rzeki. A jednocześnie to historia o czymś uniwersalnym: o potrzebie wolności, o miłości do dziecka, o sile, która rodzi się ze strachu.
Mimo że nie przepadam za sagami, ten początek sprawił, że od razu sięgnęłam po kolejny tom. I wiedziałam, że ta historia jeszcze długo ze mną zostanie.


Tytuł: Wiatr z północy
Tytuł oryginalny: In Nordwid
Autor: Miriam Georg
Wydawnictwo: Wydawnictwo Luna
Data wydania: 30-07-2025
Przekład: Barbara Niedźwiecka
Moja ocena: 9/10


