#480 Dzień zero – Ruth Ware

Jack i jej mąż Gabe są pentesterami, testują systemy zabezpieczeń. Ostatnie zlecenie trochę wymyka się spod kontroli, więc po nocnej wizycie na komisariacie, Jack marzy tylko o tym, aby dojechać do domu. Jednak gdy przekracza jego próg okazuje się, że ktoś podciął Gabe’owi gardło. Jej świat rozpada się na drobne kawałeczki. Kobieta na własną rękę będzie musiała odnaleźć mordercę.

Przede wszystkim, najważniejszy jest tutaj aktualny motyw przewodni. Autorka porusza kwestie cyberbezpieczeństwa, prywatności w sieci i ogólnie pojętej cyberprzestępczości. Ware świetnie przygotowała się do tematu pod względem nowych technologii.

Bohaterowie są świetnie wykreowani i przede wszystkim wyraziści. Jack jest odpowiedzialna za fizyczny aspekt tego zawodu, jest sprytna, inteligentna i niezwykle silna. Gabe z kolei pełni funkcję mózgu całej operacji, przeprowadza Jack przez system, grzebiąc w zabezpieczeniach czy kamerach monitoringu. Jego praca nie wymaga sprawności, natomiast jest i musi być sprytny, by szybko pokierować swoją żoną na placu boju.

Akcja w zasadzie od samego początku jest dynamiczna i taka pozostaje do ostatniej strony. Nie ma mowy o nudzie. Zdecydowanie książka przyciągnie do siebie miłośników thrillerów czy kryminałów. Książka wciąga, wywołuje wiele sprzecznych emocji i pozwala na chwilę zadumy nad naturą ludzkich intencji.

Podsumowując, Autorka stworzyła fantastycznie wykreowany świat, w którym dominuje nowoczesna technologia. Poruszyła kwestie dotyczące cyfrowego świata, prywatności i bezpieczeństwa w sieci. To nowa odsłona Ruth Ware i przyznam szczerze, że bardzo mi się ona podoba! Sięgnijcie sami!

czwarta strona
Recenzja: Dzień zero - Ruth Ware

Tytuł: Dzień zero

Tytuł oryginalny: Zero days

Autor: Ruth Ware

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Data wydania: 28-02-2024

Przekład: Anna Tomczyk

Moja ocena: 9/10

 

 

 

podpis2