Rok 1942. Betty nadal próbuje odnaleźć się w swojej codzienności. Mieszka z Carlosem-Axelem, wychowuje córkę i stara się poukładać życie najlepiej, jak potrafi. Ich relacja jednak coraz bardziej się psuje. Problemy finansowe, alkohol i ciągłe napięcie sprawiają, że Betty zaczyna czuć się naprawdę samotna. W dodatku wracają wspomnienia o Martinie, którego przecież nigdy do końca nie przestała kochać.
Bardzo czekałam na ten tom, bo po pierwszej części ogromnie polubiłam Betty. To jedna z tych bohaterek, które wydają się prawdziwe. Nie jest idealna, czasami podejmuje złe decyzje i bywa zagubiona, ale właśnie dlatego tak łatwo ją zrozumieć. W „Ciepłych dłoniach” jeszcze mocniej widać jej dojrzewanie i to, jak bardzo próbuje odnaleźć własne miejsce w życiu.
Autorka nie tworzy sztucznych dramatów. Wszystko rozwija się naturalnie, a emocje wydają się szczere. Dzięki temu jeszcze bardziej przeżywałam historię Betty. Chwilami miałam ochotę nią potrząsnąć, a chwilami po prostu ją przytulić.
Ciepłe dłonie to naprawdę udana kontynuacja. Jeśli ktoś polubił Betty w pierwszym tomie, tutaj prawdopodobnie pokocha ją jeszcze bardziej. Ja po zakończeniu od razu miałam ochotę sięgnąć po kolejny tom.


Tytuł: Ciepłe dłonie
Tytuł oryginalny: Värma händer
Autor: Katarina Widholm
Wydawnictwo: LUNA
Cykl: Saga o Betty (tom 2)
Data wydania: 08-04-2026
Przekład: Ewa Wojciechowska
Moja ocena: 8,5/10

