Punktem wyjścia jest jedno dramatyczne wydarzenie podczas lokalnego festynu. Na pierwszy rzut oka – przypadek. Ale z każdą stroną okazuje się, że to tylko początek czegoś znacznie głębszego. Autorka powoli odkrywa kolejne warstwy – skrywane uczucia, napięcia rodzinne, ciche konflikty i pytania bez odpowiedzi.
Co ciekawe, w książce pojawia się również bardzo subtelny, a jednocześnie niepokojący motyw przeczucia nadchodzącej śmierci. Ktoś usłyszał coś, co przymininać może przepowiednię – i to jedno zdanie zaczyna wpływać na sposób postrzegania rzeczywistości. Moriarty nie wchodzi tu w żadne nadprzyrodzone tony, ale stawia pytanie: czy czasem podświadomie nie czujemy, że zbliża się coś nieodwracalnego?
Styl autorki pozostaje charakterystyczny – lekki, ale z psychologiczną głębią. Narracja prowadzona z różnych perspektyw pozwala lepiej zrozumieć bohaterów, ich wybory i emocje. Postacie są autentyczne, złożone i – co ważne – nieidealne.
Lubię twórczość Liane Moriarty – Wielkie kłamstewka czytałam z ogromnym zainteresowaniem, więc po Zaledwie moment sięgnęłam z dużymi oczekiwaniami. I choć to zupełnie inna historia, Moriarty po raz kolejny udowadnia, że świetnie radzi sobie z analizą ludzkich emocji i relacji. Czy książka wciągnęła mnie tak jak Wielkie kłamstewka? Trochę inaczej. Jest spokojniejsza, bardziej refleksyjna, ale zostawia po sobie podobne wrażenie – że nawet codzienne sytuacje mogą kryć w sobie coś więcej.
To dojrzała, dobrze napisana powieść obyczajowa z nutą niepokoju i refleksji nad tym, co może wydarzyć się zaledwie w jednej chwili. Dla fanów Moriarty – pozycja obowiązkowa.


Tytuł: Zaledwie moment
Tytuł oryginalny: Here One Moment
Autor: Liane Moriarty
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 23-04-2025
Przekład: Dominika Kardaś
Moja ocena: 7/10


