#614 Colette – Valérie Perrin

Trzydziestokilkuletnia kobieta po latach wraca do rodzinnej miejscowości, by zmierzyć się z bolesną przeszłością. Agnes pracuje w szkole jako pomoc techniczna, prowadzi ciche, uporządkowane życie, ale w głębi duszy nosi ciężar niewyjaśnionej tragedii sprzed lat – zaginięcie ukochanej ciotki, która zniknęła bez śladu w 1986 roku. Colette próbuje na nowo odkryć, kim była ta kobieta i co naprawdę się wtedy wydarzyło. Powrót do miejsc i ludzi z dawnych czasów uruchamia lawinę wspomnień oraz konfrontację z sekretami, które nigdy nie powinny wyjść na jaw. Perrin ponownie łączy wątki obyczajowe z elementami thrillera psychologicznego, snując opowieść o pamięci, żałobie i sile rodzinnych więzi.

Po Colette sięgnęłam z dużym entuzjazmem, bo znałam i bardzo ceniłam wcześniejszą powieść Valérie Perrin – Życie Violette. Jej styl pisania wyjątkowo do mnie przemawia: subtelny, refleksyjny, pełen wrażliwości i melancholii. Autorka potrafi snuć opowieść z dużą dbałością o szczegóły, budować nastrojową atmosferę i zatrzymać czytelnika przy emocjach, które zazwyczaj nie krzyczą, ale gdzieś cicho w człowieku rezonują.

Niestety, mimo tego literackiego kunsztu, Colette nie trafiła do mnie tak, jak się tego spodziewałam. Choć język pozostaje piękny, to sama historia – przynajmniej dla mnie – nie była angażująca. Miałam wrażenie, że akcja rozwija się bardzo powoli, wręcz ospale. Nie czekałam z niecierpliwością na dalszy ciąg, nie odczuwałam napięcia ani głębokiej ciekawości, co wydarzy się dalej. Wszystko rozgrywało się gdzieś obok mnie – a nie we mnie, jak to miało miejsce w przypadku Violette.

Bohaterowie pozostali mi raczej obojętni. Nie zdołałam się z nimi zżyć ani ich zrozumieć na tyle, by naprawdę przejmować się ich losami. Być może dla innych czytelników będą oni interesujący – ale ja nie odnalazłam w nich tej emocjonalnej głębi czy magnetyzmu, który sprawia, że historia żyje jeszcze długo po zamknięciu książki.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że Perrin nie pisze literatury nastawionej na dynamiczną akcję – i to mi zazwyczaj nie przeszkadza. Tym razem jednak zabrakło mi tego, co wcześniej tak bardzo mnie poruszyło: wyraźnego centrum emocjonalnego opowieści, autentycznych relacji i bohaterów, których się czuje, a nie tylko obserwuje.

Podsumowując – to nie jest zła książka. Po prostu nie była dla mnie. Styl wciąż piękny, ale historia nie zagrała. Może to kwestia oczekiwań, może tematu, a może po prostu nie był to dobry moment na tę opowieść. Mam jednak nadzieję, że kolejne książki autorki znów mnie poruszą tak, jak zrobiło to Życie Violette.

wydawnictwo albatros

Tytuł: Colette

Tytuł oryginalny: Tata

Autor: Valérie Perrin

Wydawnictwo: Albatros

Data wydania: 21-05-2025

Przekład: Joanna Prądzyńska

Moja ocena: 5/10

 

 

 

podpis2