Historia skupia się wokół Henryka VIII Mydłakiewicza, który marzy o własnym psie. Chce rasowego sznaucerka, ale jego ojciec ma zupełnie inne podejście — uważa, że psa powinno się przygarnąć ze schroniska. I właśnie na tym tle dochodzi między nimi do częstych spięć, bo ich relacja nie należy do najłatwiejszych. Ten konflikt staje się źródłem wielu zabawnych, ale też momentami dość życiowych sytuacji.
Henryk nie jest idealnym bohaterem, jego relacja z ojcem też jest daleka od idealnej, ale właśnie to dodaje książce autentyczności. Dzięki temu nie ma tu sztucznego „ładnego obrazka”, tylko normalne życie, z którym łatwo się utożsamić.
Najlepsze w tej książce jest to, że humor nie jest wymuszony. Wynika z dialogów, charakterów bohaterów i codziennych sytuacji, które potrafią naprawdę rozbawić. Niektóre sceny są tak dobrze napisane, że aż chce się je czytać drugi raz. Jednocześnie pod tym wszystkim jest zwykła, trochę chaotyczna codzienność, która sprawia, że historia wydaje się bardzo prawdziwa.
Kto by nie chciał mieć psa? to książka, którą czyta się błyskawicznie i z dużym uśmiechem na twarzy. Jest lekka, bardzo zabawna i ma w sobie taki naturalny luz, dzięki któremu trudno się od niej oderwać. Humor jest zdecydowanie jej najmocniejszą stroną — często zaskakujący, momentami absurdalny, ale przede wszystkim naprawdę trafiony.


Tytuł: Kto by nie chciał mieć psa?
Autor: Marta Guśniowska
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 29-10-2025
Moja ocena: 9/10

