Historia Gradiego Greena i jego żony Abby rozgrywa się w cieniu tragedii, która odmienia ich życie. Abby znika bez śladu, a ślad prowadzi jedynie do porzuconego samochodu na klifie. Rok później Grady, pogrążony w żałobie i twórczej niemocy, trafia na szkocką wyspę Amberly – miejsce, które jest tak samo piękne, jak i niepokojące.
Wyspa staje się prawdziwym bohaterem powieści. Spowita mgłą, pełna mroku i dziwnej atmosfery, sprawia wrażenie, że żyje własnym życiem. Czytając, czułam ten chłód, szum fal i wszechobecną izolację, która potęguje napięcie. To właśnie klimat jest największym atutem tej powieści – gęsty, duszny i hipnotyzujący.
Niestety zakończenie jest mocno naciągane, wręcz sztucznie podkręcone, jakby autorka na siłę chciała wywrzeć efekt „wow”. Zamiast satysfakcji, pozostał u mnie niedosyt i poczucie, że ta świetnie budowana opowieść zasługiwała na bardziej spójny finał.
Mimo tego uważam, że Piękna brzydota to powieść warta przeczytania – dla klimatu, atmosfery i sposobu, w jaki Feeney potrafi budować poczucie niepokoju. To książka, która przyciąga i trzyma uwagę do końca, nawet jeśli sam finał rozczarowuje.
Co ważne, prawa do ekranizacji zostały już zakupione, więc wkrótce będziemy mogli zobaczyć tę historię także na dużym ekranie. I choć zakończenie w książce mnie nie przekonało, to wizualny potencjał tej opowieści – zwłaszcza duszna atmosfera wyspy – może świetnie sprawdzić się w filmowej wersji.


Tytuł: Piękna brzydota
Tytuł oryginalny: Beautiful Ugly
Autor: Alice Feeney
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 27-08-2025
Przekład: Joanna Zalewska
Moja ocena: 7/10


