Szkocja, XI wiek – ciężkie czasy dla kobiet. 17-letnia Roscille zostaje wydana za mąż za starszego mężczyznę, tana Glamis- lorda Makbeta. Dowiadujemy się również o klątwie i mocy, jaką posiadają oczy młodej dziewczyny. Przebiegła Roscille nie zamierza ulegać mężowi, jednak ten będzie pragnął szybko przekonać ją do swoich racji. Czy aranżowane małżeństwo stworzy szczęśliwą relację?
Lady Makbet ma delikatne powiązania z dziełem Shakespeare’a, ponieważ mamy znanych bohaterów, takich jak Lorda i Lady Makbet, trzy wiedźmy czy Duncana, jednak ich cechy różnią się od pierwowzoru, a także pojawiły się nowe postacie. Eva Reid owszem, skupiła się na Lady Makbet, jednak stworzyła całkiem nową historię. Małżeństwo Makbet stali się ofiarami okoliczności. On był zdany na przepowiednie wiedźm trzymanych w zamku, natomiast ona miała obowiązki wobec ojca oraz kraju, stała się natomiast zakładnikiem męża, ostatecznie ofiarą klątwy. Postacie drugoplanowe, nawet jeśli pojawiły się na krótko, a ich życie skończyło się śmiercią, odegrały ważne role w tworzeniu historii.
Ciekawym zabiegiem jest język, stylizowany na obecne czasy, czyli XI wiek. Stąd wiele archaizmów, a imię Roscilli przybrało chyba każdą formę.
Powiem szczerze, że zamysł książki jest ciekawy, wprowadza czytelnika w duszny i uroczy klimat zamku i XI wiecznej Szkocji, jednak nie zawsze miałam takie odczucia. Nie ukrywam, że chociaż Roscille to twarda kobieta, jej zachowanie niejednokrotnie mnie irytowało, do tego stopnia, że przywracałam oczami. Opisy trochę mnie wymęczyły i podejrzewam, że książka po prostu nie trafiła u mnie w swój czas. Może gdy za jakiś czas do niej wrócę, moje odczucia będą bardziej pozytywne.


Tytuł: Lady Makbet
Tytuł oryginalny: Lady Macbeth
Autor: Ava Reid
Wydawnictwo: StoryLight
Data wydania: 25-09-2024
Przekład: Anna Kłosiewicz
Moja ocena: 5,5/10


