Historia Violi i Mima opisana jest w formie wspomnień rzeźbiarza na łożu śmierci. Mimo Vitaliani jest karłem i jako dwunastolatek został wysłany do Włoch, do wuja, aby zostać wybitnym rzeźbiarzem. Pracując dla Orsinich, wpada na Violę, z którą drogi nigdy nie powinny się skrzyżować. A jednak stali się dla siebie nierozłączni. To opowieść pełna kontrastów – piękna i brzydoty, ubóstwa i bogactwa, a to wszystko na progu rodzącego się faszyzmu.
Jestem oczarowana tą książką. Zabrała mnie ona do lat 30., 40. do Włoch, w trudne czasy. Jednak różnice między Violą i Mimem nie przeszkodziły im w latach przyjaźni. Przetrwali rozłąkę, zdradę i małżeństwo, jednak ciągle czuwali nad sobą i do siebie wracali. Byli dla siebie domem. I pomimo iż dookoła toczyły się różne boje, była rodzina Orsinich i całe miasteczko, nikt ani nic nie potrafił rozdzielić tej dwójki.
Książka jest pokaźnych rozmiarów, jednak poetycki język i prostota w przekazie sprawia, iż przez tę historię się płynie. Rozkoszowałam się pięknym słowem, opisem, dialogiem, zatraciłam się całkowicie. Akcja rozgrywa się przez dekady, więc pozostajemy trochę dłużej z bohaterami, możemy ich poznać, zobaczyć co nimi kieruje, jakie decyzje podejmują na przestrzeni lat. Autor skrupulatnie pokazuje czytelnikowi zmiany, jakie zachodzą w Violi i Mimie w okresie dojrzewania.
Wydaje mi się, że to będzie książka mojego życia. Piękna historia o przyjaźni i oddaniu, osadzona we włoskim miasteczku, połączona z pięknem rzeźby. Wzruszająca, bolesna i melancholijna, jednakże tak bardzo warta poznania.


Tytuł: Czuwając nad nią
Tytuł oryginalny: Veiller sur elle
Autor: Jean-Baptiste Andrea
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 16-09-2024
Przekład: Beata Geppert
Moja ocena: 10/10


