Thriller Recenzja #740
Pani domu

Jodie wychodzi za mąż za znanego psychologa i zamieszkuje w pięknym domu w Beverly Hills. Mogłoby się wydawać, że wiedzie życie, o jakim wielu może tylko pomarzyć. Jednak za fasadą luksusu i pozornego szczęścia kryją się tajemnice, a idealny obraz małżeństwa zaczyna powoli pękać. Jodie ma również własne sekrety i zrobi wiele, by odkryć prawdę, na której tak bardzo jej zależy.
Bardzo lubię takie klimaty! Pozornie idealne życie, piękny dom, szczęśliwe małżeństwo, a jednak gdzieś pod powierzchnią czai się coś niepokojącego. Dlatego Panią domu pochłaniałam już od pierwszych stron.
Książka ma dla mnie mocny klimat thrillerów Freidy McFadden, które bardzo lubię. Od początku czułam, że nic nie jest tutaj takie, na jakie wygląda. Nie należę jednak do osób, które za wszelką cenę próbują przewidzieć zakończenie. Wolę po prostu dać się ponieść historii i odkrywać kolejne tajemnice razem z bohaterami.
Sama Jodie jest postacią niejednoznaczną, trudną do rozszyfrowania. Mimo to kibicowałam jej, bo potrafiłam zrozumieć, dlaczego tak bardzo zależało jej na poznaniu prawdy.
Czy książka mi się podobała? Zdecydowanie tak! Dostałam wciągającą historię, atmosferę niepewności i zakończenie, które pozostawiło mnie z poczuciem satysfakcji.
Nie jest to może thriller, który wywrócił mój czytelniczy świat do góry nogami, ale spędziłam z nim naprawdę dobry czas. A przecież o to również chodzi w czytaniu!


Tytuł: Pani domu
Tytuł oryginalny: The Housewife
Autor: Natalie Barelli
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 28-10-2026
Przekład: Małgorzata Hayles
Moja ocena: 7/10
