To jedna z tych książek, które nie tyle prowadzą za rękę przez przepisy, co uczą myślenia o jedzeniu. To bardziej przewodnik po smakach niż klasyczna książka kucharska: autorka pokazuje, dlaczego pewne składniki do siebie pasują, jak można je łączyć i w jaki sposób wydobywać z nich to, co najlepsze. Czyta się ją zaskakująco płynnie, bo Segnit pisze lekko, z humorem i wyczuciem – bez nadęcia, za to z masą kulinarnych obserwacji, które naprawdę zostają w głowie.
Największą zaletą tej książki jest to, że działa jak generator pomysłów. Nawet jeśli gotujesz często, po kilku stronach zaczynasz kombinować: a może jednak dodać to do tego? a gdyby przełamać smak czymś kwaśnym? a może zupełnie zmienić kierunek dania? Leksykon smaków świetnie sprawdza się jako książka do wertowania – można ją czytać ciągiem, ale jeszcze lepiej wypada jako inspirator w kuchni, kiedy brakuje pomysłu albo ma się ochotę wyjść poza rutynę.
Podoba mi się też to, że Segnit nie udaje, że istnieje tylko jedna poprawna droga. Raczej podsuwa tropy, skojarzenia, podpowiedzi, a resztę zostawia naszej wyobraźni. Dzięki temu ta książka nie starzeje się i nie nudzi – za każdym razem można znaleźć w niej coś nowego.
Jedyny mój zarzut jest bardzo praktyczny: przepisy nie są wyraźnie oddzielone od reszty opisów. Czasem wtapiają się w tekst tak mocno, że łatwo je przegapić albo trzeba szukać konkretnych proporcji między akapitami. Przy książce, do której chce się wracać w trakcie gotowania, takie rozdzielenie byłoby po prostu wygodniejsze.
Mimo tego Leksykon smaków uważam za pozycję absolutnie wartą uwagi. To książka, która inspiruje, poszerza kulinarną wyobraźnię i sprawia, że nawet zwykłe składniki zaczynają wyglądać jak punkt wyjścia do czegoś ciekawszego. Idealna dla osób, które lubią gotować i eksperymentować – albo dopiero chcą się tego nauczyć.


Tytuł: Leksykon smaków
Tytuł oryginalny: The Flavour Thesaurus
Autor: Niki Segnit
Wydawnictwo: Buchmann
Data wydania: 11-02-2026
Przekład: Praca zbiorowa
Moja ocena: 8/10

