#618 Familiar – Leigh Bardugo

Główna postać – Luzia Cotado – to młoda służąca w XVI-wiecznej Hiszpanii, żyjąca w cieniu inkwizycji, klasowego podziału i religijnego fanatyzmu. Już samo osadzenie akcji w tak specyficznym kontekście kulturowo-historycznym jest fascynujące. Bardugo nie idealizuje tamtych czasów – wręcz przeciwnie, pokazuje, jak niebezpieczne mogło być wyróżnianie się, bycie kobietą, bycie inną.

Luzia posiada niezwykłą umiejętność – może wpływać na rzeczywistość. Ale jej „czary” nie są widowiskowe – to raczej szeptane modlitwy, które czasem działają. Kiedy jej talent zostaje odkryty, kobieta zostaje przeniesiona na królewski dwór, gdzie ma wykorzystywać swoje zdolności w politycznej grze o władzę. I tu zaczyna się właściwa historia – pełna napięcia, gry pozorów i pytania: czy można zachować siebie, gdy inni chcą cię użyć jako narzędzie?

Najbardziej zaskoczyło mnie to, jak bardzo emocjonalna była ta książka. Luzia to nie „silna bohaterka” w stereotypowym sensie – to postać delikatna, świadoma zagrożeń, ale jednocześnie zdeterminowana, żeby nie dać się zredukować do roli pionka. Nie heroiczna, ale ludzka. Jej relacja z Valentinem – tajemniczym „familiantem”, magicznym towarzyszem – to coś pomiędzy sojuszem, napięciem a subtelną, niejednoznaczną bliskością.

I muszę Wam się do czegoś przyznać: nie czytałam wcześniej żadnej książki Leigh Bardugo. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu to nazwisko-sztandar w świecie współczesnej fantastyki, ale ja zawsze trzymałam się od tego gatunku trochę na dystans. Fantastyka kojarzyła mi się z czymś obcym, zbyt wykreowanym, zbyt dalekim od emocji, które szukam w literaturze. Dlatego, kiedy trafiłam na Familiar, byłam przekonana, że przeczytam kilka stron z ciekawości… i nie przypadnie mi do gustu. Tymczasem wpadłam w tę historię głęboko i emocjonalnie.

Bardugo pisze pięknie. Styl jest gęsty, momentami poetycki, ale nie przesadzony. To opowieść pełna ciszy, spojrzeń, drobnych gestów, które znaczą więcej niż wielkie słowa. Niejednokrotnie zatrzymywałam się przy zdaniach, żeby przeczytać je raz jeszcze – nie z powodu trudności, ale urody.

Choć książka ma w sobie pierwiastki magiczne, to bliżej jej do literatury historycznej z elementami realizmu magicznego niż do klasycznej fantasy. To historia o wolności, o cenie bycia sobą, o tym, jak łatwo można zostać okrzykniętym „czarownicą”, kiedy odmawia się bycia potulną.

Familiar to książka, która wślizguje się pod skórę. Nie krzyczy, nie narzuca się, nie błyska efektami specjalnymi. To historia subtelna, ale mocna. O kobiecie, która nie chce być cudza. O głosie, który może być przekleństwem albo darem. O świecie, który każe się bać, i o odwadze, żeby jednak mówić. Nie wierzę w czary – ale w moc tej książki uwierzyłam od pierwszych stron.

czwarta strona

Tytuł: Familiar

Tytuł oryginalny: The Familiar

Autor: Leigh Bardugo

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Data wydania: 21-05-2025

Przekład: Klaudia Wyrwińska

Moja ocena: 8/10

 

 

 

podpis2