Chyba każdy z nas słyszał choć raz o wiernym psie Hachiko, którego historia jest tak nieprawdopodobna, że ciężko uwierzyć, iż wydarzyła się naprawdę.
Relacja Hachiko, psa rasy akita z profesorem Eisaburo, jest przepiękna. Taka relacja może zaistnieć jedynie między człowiekiem, a zwierzęciem, w szczególności psem. Rozczulające były te momenty, w których profesor tłumaczył psu jak działa świat. Gdy Eisaburo odszedł, moje serce pękło na milion kawałków. Dalsze losy Hachiko były bardzo smutne, w szczególności moment, w którym trafił pod opiekę krewnych profesora. Jednak on miał swoją misję, którą chciał dopełnić – wiernie czekał na stacji na swojego pana, który miał już nigdy się na niej nie pojawić. Jego siła i determinacja pokazują, jak wiernym przyjacielem jest pies.
Zakończenie było małym plastrem na moją duszę, a uhonorowanie psa w postaci pomnika na stacji, było pięknym gestem od ludzi. Bardzo przeżyłam tę historię, wzruszyłam się nie raz, ale naprawdę bardzo mi się podobała. Ilustrowane wydanie jest przepiękne, a kreska idealnie oddaje duszę tej historii. Jeśli chcecie się wzruszyć, polecam!


Tytuł: Hachiko. Pies, który czekał
Tytuł oryginalny: Hachiko. El gos que espevara
Autor: Lluís Prats
Wydawnictwo: Nowa Baśń
Data wydania: 06-02-2025
Przekład: Agnieszka Pohl
Moja ocena: 9/10


