Szeptucha - Katarzyna Berenika Miszczuk




Szeptucha - ciężkie początki 


Bardzo długo walczyłam sama ze sobą, żeby przeczytać "Szeptuchę". Kupywałam ją na prezenty dla znajomych, czytałam recenzję i nadal było mi do niej dalej niż bliżej. Opis z tyłu egzemplarza nie przemawiał do mnie w żaden sposób. Dopiero po poleceniu jej przez moją instagramową koleżankę (która jeszcze nigdy mnie książkowo nie zawiodła) postanowiłam ją kupić. Okazja nadarzyła się szybko, bo już kilka dni później znalazłam "Szeptuchę" w stacjonarnej "Taniej Książce" za ok 10 zł. Żal było nie wziąć ;). 

Książka opowiada historię Gosławy, nieco szajbniętej dziewczyny ze Stolicy, która marzy o tym aby zostać lekarzem. Poznajemy ją w chwili, kiedy broni dyplomu na uczelni i ostatnim krokiem przed zdobyciem upragnionego zawodu są praktyki studenckie. Nie byle jakie praktyki. Mimo, że mamy XXI wiek, to historia Polski została tu trochę przekształcona. W tej rzeczywistości Mieszko I nie przyjął Chrztu Polski, dlatego losy naszego Państwa potoczyły się nieco inaczej. Nadal jesteśmy królestwem, mamy swojego władcę, a Słowiańskie obrzędy są pielęgnowane głównie przez polaków, którzy mieszkają na wsiach. 

Gosia, aby podjąć pracę w ośrodku zdrowia, musi najpierw ukończyć staż u Szeptuchy. Dziewczyna nie wie, czemu uczelnia zgotowała je tak straszny los i zamiast szlifować umiejętności w szpitalu, będzie musiała przenieść się na rok na wieś i wąchać zioła. Nastawiona negatywnie to mało powiedziane. Gosława jest dziewczyną twardo stąpającą po ziemi, nie wierzy w zabobony, bogów, no i przede wszystkim w ziołolecznictwo. Już na samym początku powieści przeczuwamy, że będzie jej nieco ciężko przystosować się do życia w Bielinach ;). 


Szeptucha - K.B. Miszczuk, fot. Magda Poźniak



Katarzyna Berenika Miszczuk - mistrzyni słowiańskich obyczajów


To, co ujęło mnie w tej książce to duża znajomość staropolskich zwyczajów, obyczajów czy obrzędów, które kiedyś były odprawiane w naszym słowiańskim społeczeństwie. Miszczuk poświęciła wiele czasu na dogłębny research, aby zjawiska które opisuje, czy chociażby zioła, nie były fikcją, ale rzeczywiście miały jakieś odzwierciedlenie w przeszłości. Autorka w przystępny sposób pokazuje użyteczność roślin, z którego kiedyś robiło się zdrowotne nalewki, napary, maści czy kremy. Za jej pośrednictwem uczestniczymy w tradycyjnych słowiańskich świętach, poznajemy ludzi, którzy nie tylko modlą się o urodzaj czy miłość, ale gotowi są chodzić nago po lesie, czy zakopać o północy kamień na skrzyżowaniu, aby tylko ich pragnienia się spełniły. Jest to podróż niezwykle fascynująca i inspirująca. 

Całość dopełnia romans okraszony gdzieniegdzie demonami, wąpierzami czy upiorami. Ach, czego chcieć więcej :)  

Miszczuk stworzyła magiczny świat, w którym mimo niebezpieczeństw, chce się zostać na dłużej. Jej styl pisarski sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko, co dla miłośników słowiańskich obrządków może nie być zaletą ;). Z miłą chęcią sięgnę po wszystkie książki z tej serii. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga